Józef Stachowicz

PROFESOROWI MICHAŁOWI URBANKOWI PODZWONNE

      18 lutego 1982 r. zmarł w Sopocie prof. Michał Urbanek, wieloletni i zasłużony nauczyciel i pedagog takich szkół, jak: Gimnazjum Klasyczne w Sanoku, Gimnazjum Klasyczne w Wejherowie, Gimnazjum Polskiej Macierzy Szkolnej w Gdańsku i Liceum Ogólnokształcące w Sopocie.

      Długie lata pracy związały prof. Urbanka z ziemią gdańską bardzo mocno i serdecznie, tutaj też w szczególny sposób uzewnętrzniło się Jego specyficznie patriotyczne zaangażowanie, uwydatniła się tutaj najmocniej Jego cecha niestrudzonego społecznika.

      Urodził się w roku 1886 w Kawęczynie (powiat Ropczyce) jako najstarszy spośród dziesięciorga rodzeństwa. Był synem rolnego wyrobnika, a Gimnazjum Klasyczne w Dębicy ukończył z wynikiem bardzo dobrym, utrzymując się wyłącznie z lekcji. Podobnie było w czasie studiów akademickich na UJ w Krakowie, które ukończył w roku 1913 z wynikami bardzo dobrymi w takich przedmiotach jak: filologia polska i klasyczna z łaciną i greką.

      1 lutego 1914 roku objął pracę w Klasycznym Gimnazjum w Sanoku ucząc tutaj wszystkich trzech wyżej wymienionych języków i związanej z nimi literatury. Był to bodaj pierwszy pedagog w tej szkole, pojmujący nowocześnie swój kontakt z młodzieżą oparty na wzajemnym zaufaniu, wypływający nie tylko z chęci poznania warunków materialnych wychowanków, ale także ich uzdolnień, zainteresowań i ich wartości moralnych.

      Już tutaj, u progu swej pracy zawodowej, dał się poznać nie tylko jako pracowity, obowiązkowy, rzetelny, gorliwy i sumienny pracownik na niwie oświaty szkolnej, ale także jako społecznie pracujący członek Koła Nauczycieli Szkół Średnich i Wyższych oraz sekretarz Koła Towarzystwa Szkoły Ludowej. Osobno trzeba podkreślić fakt Jego zaangażowania w tamtejsze harcerstwo, które doprowadził do rozkwitu organizując cztery nowe drużyny, a w ramach zajęć harcerskich warsztaty introligatorskie i stolarskie oraz redagując miesięcznik harcerski pt. „Bóg i Ojczyzna”.

      W przełomowych dniach jesieni roku 1918 utworzył ze starszej gimnazjalnej i harcerskiej młodzieży „Pogotowie Młodzieży” oddane pod wojskową komendę por. Władysława Zaleskiego, który jako niedawny harcerz gimnazjum sanockiego doskonale nadawał się do tej roli komendanta i opiekuna szkolnej przecież jeszcze młodzieży.

      „Pogotowie” to, w dniach likwidacji panowania austriackiego i kształtowania się nowych władz polskich, czyli w okresie trwającego siłą rzeczy rozprzężenia, przyczyniło się w dużej mierze do utrzymania porządku w mieście i upilnowania powierzonego sobie mienia państwowego, chroniąc je przed grabieżą. Szło o wojskowe magazyny tak mundurowe, jak żywnościowe, szczególnie zaś o stado bydła wojskowego, stanowiące w owych głodowych czasach łakomy łup. Prof. Urbanek patronował tej akcji starając się zachować potrzebną równowagę tak zajęć szkolnych obowiązkowych, jak i tych przyjętych przez młodzież dobrowolnie w „Pogotowiu”, by nie ucierpiała ani twarda służba z karabinem, ani nie doznawała uszczerbku nauka szkolna. Pobyt prof. Urbanka w Sanoku przypadł na najbardziej wyjątkowe i szczególnie ważne lata 1914-1920. W blaskach wojny młodzież dojrzewała szybko. Profesor ułatwiał jej orientowanie się w biegu wydarzeń tak szybko wtedy po sobie następujących i w interpretacji tych wypadków oraz wyciąganiu wniosków. Przekonywał, że nadchodzą czasy wielkie i ważkie, i nie wolno tracić drogocennego czasu na sprawy niegodne tych zdarzeń. Uczniowie w tej atmosferze wyrastali szybko na obywateli, co było zasługą w dużej mierze prowadzonego przez prof. Urbanka harcerstwa i wykładanego przezeń przedmiotu.

      Jego płomienny patriotyzm wprowadził wkrótce dwukrotnie w ciągu dwu lat starszą młodzież w zmagania wojenne i krwawe o nasze granice. Nie dane mu było jednak witać swoich uczniów wracających z drugiej z kolei kampanii wojennej. W tym czasie, gdyśmy kończąc zwycięsko bój wracali na czas jakiś do szkolnej rodziny, Profesor, spełniwszy chlubnie swój obowiązek w Sanoku, odjeżdżał na nowa,, bardziej odpowiedzialną placówkę. Zresztą nie tylko On. Na ziemie byłego zaboru pruskiego pozbywające się szybko żywiołu niemieckiego, a nie dysponującego własnymi kadrami oświatowymi, wyjechali z Gimnazjum Sanockiego tacy wypróbowani wychowawcy jak: prof. Jan Augustyński, prof. Jan Podoba, prof. Adam Konopnicki, prof. Henryk Ogonowski, prof. Andrzej Wyka, wreszcie prof. Michał Urbanek, który został zaangażowany przez kuratora pomorskiego od l września 1920 roku do pracy w Gimnazjum Klasycznym w Wejherowie, gdzie miał uczyć nadal języka polskiego i łacińskiego, i sanockim zwyczajem zaopiekować się harcerstwem w stopniu podharcmistrza.

      Hufiec Jego osiągnął przez kilka lat najlepsze wyniki w zawodach harcerskich na Pomorzu. Prof. Urbanek był równocześnie członkiem Komendy Chorągwi Harcerskiej w Toruniu, zajmując też ważne stanowisko w Towarzystwie Obrony Kresów Zachodnich.

      W roku 1925 dyrektorem Gimnazjum Polskiego w Gdańsku został wspomniany wyżej prof. Jan Augustyński, również syn chłopski z Małopolski i kolega prof. Urbanka z gimnazjum sanockiego. Pamiętając Go jako ofiarnego pracownika dyr. Augustyński zaangażował prof. Urbanka od l września 1926 roku do pracy w owym gimnazjum, do którego z przyczyn zrozumiałych dobierano najbardziej wartościowych nauczycieli.

      Prof. Urbanek uczy w Gdańsku języka polskiego i łacińskiego, a jako komendant hufca obejmuje opiekę nad dwiema drużynami harcerskimi. We wrześniu 1936 roku przekształca jedną z tych drużyn na pierwszą w Polsce Drużynę Morską. Gdy w roku 1929 trzynastu harcerzy gdańskich wzięło udział w Międzynarodowym Zlocie Harcerskim w Anglii, prof. Urbanek napisał dla nich broszurę pt. Gdańsk a Polska, która w tłumaczeniu angielskim została rozrzucona podczas Zlotu w dwu tysiącach egzemplarzy między harcerzy z całego świata, propagując w ten sposób prawa Polski do Gdańska.

      Od roku 1936 do wybuchu wojny prof. Urbanek pełni dodatkowo w gimnazjum gdańskim funkcję referenta wychowawczego, a więc bierze w swe ręce całokształt spraw wychowawczych szkoły. Będąc także członkiem komitetu rodzicielskiego wygłasza kilkanaście referatów dydaktyczno-pedagogicznych na posiedzeniach rad pedagogicznych i plenarnych zebraniach nauczycielskich. W roku 1939 zwołuje w Gdańsku Walny Zjazd Towarzystwa Nauczycieli Szkół Wyższych i Średnich z dyskusją na temat praw polskich w Gdańsku, co wywołało oburzenie Niemców gdańskich i pogróżki pod adresem organizatora. Ponadto tuż przed wojną wygłasza w wielu miejscowościach Wolnego Miasta Gdańska kilkaset referatów i pogadanek na różne tematy zarówno dla starszych, jak i dla młodzieży. W sierpniu 1939 roku, pod nieobecność dyr. Augustyńskiego, wypłacił gronu pedagogicznemu pobory i już w bardzo napiętych stosunkach wyjechał z rodziną przez Gdynię do Dębicy, gdzie prowadził tajne nauczanie, kontynuowane później w Krakowie.

      Bezpośrednio po powrocie z wędrówki wojennej w roku 1945 zamieszkał w Sopocie ucząc w tamtejszym gimnazjum i liceum. Tam też z ramienia sopockiego Oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego wszedł do Miejskiej Rady Narodowej pełniąc do ostatnich lat funkcję radnego i wiceprzewodniczącego Komisji Oświaty. O Jego zasługach i popularności świadczyć mogą różne uroczystości organizowane tak przez szkołę, jak i przez miasto na Jego cześć. Dwukrotnie obwołano Go w plebiscycie Człowiekiem Roku Województwa Gdańskiego. Na emeryturę przeszedł w 1967 roku.

      Wszechstronną pracą pedagogiczną, dydaktyczną i społeczną zasłużył sobie prof. Urbanek na liczne wyróżnienia i odznaczenia. Między innymi otrzymał Lilię Harcerską za zasługę wręczoną Mu w Spale w roku 1924 przez Prezydenta Rzeczypospolitej, Stanisława Wojciechowskiego, Srebrny i Złoty Krzyż Zasługi, Medal Zwycięstwa i Wolności nadany Mu przez premiera, Złoty Krzyż Zasługi po raz drugi, Złotą Odznakę ZNP, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, tytuł Zasłużony Nauczyciel PRL, odznakę dla zasłużonego działacza Towarzystwa Rozwoju Ziem Zachodnich i odznakę 1000-lecia Państwa Polskiego.

      Jako publicysta napisał wiele artykułów, jak np. „Chłop w literaturze polskiej złotego okresu: Cz. I. Chłop u Modrzewskiego, Orzechowskiego i Reja. Cz. II. Chłop u Klonowicza i Skargi”, drukowany w Sprawozdaniach Gimn. w Sanoku w latach 1914 i 1916. Na tej niwie zresztą pracował prof. Urbanek i później, o czym świadczy Jego artykuł o dziejach Polskiego Gimnazjum w Gdańsku umieszczony w Księdze Pamiątkowej redagowanej w roku 1976, tj. w 50. rocznicę utworzenia tej szkoły, która mimo iż przetrwała tylko 17 lat, zapisała na swym koncie bardzo ważne i cenne osiągnięcia pod kierunkiem tak światłego i energicznego dyrektora, jakim był Jan Augustyński i przy współpracy nauczycieli pokroju prof. Urbanka. W tymże Gimnazjum pracowała także mgr Jadwiga Zaleska, była uczennica wyżej wymienionych pedagogów z czasów sanockich.

      Do Sanoka wracał prof. Urbanek myślą i sercem stale. Nic dziwnego. To była Jego pierwsza placówka zawodowa, gdzie wypróbował swych sił osiągając wysoki poziom w prowadzonych przez Siebie przedmiotach, tu harcerstwo sanockie pod Jego kierownictwem osiągnęło szczyty swego rozwoju, tu prof. Urbanek przeżył Swą pierwszą i wielką miłość uwieńczoną małżeństwem, tu wreszcie był wraz z nami świadkiem niepowtarzalnego cudu odzyskania wolności w 1918 roku.

      W Jego to i w naszych oczach zerwano z koszar wojskowych Sanoka czarno-żółte sztandary austriackie, na miejscu których powiały po raz pierwszy z gmachów urzędowych flagi biało-amarantowe.

      Wyrazem Jego przywiązania do Sanoka był Jego udział (wraz z Małżonką) w organizowanym przez nas wielkim zjeździe koleżeńskim w 70-lecie pierwszej matury. Był rok 1958. Obecność Profesora my wszyscy, Jego wychowankowie, przeżyliśmy głęboko. Gdyśmy Mu jednak - zresztac bardzo delikatnie - proponowali zwrot kosztów podróży, odrzucił nasze propozycje stanowczo oświadczając, że jechał przecież do „swych kochanych chłopaków”, niech więc zostanie Mu ta radość, że mógł pokryć koszty w drodze do przyjaciół, tej zaś Jego radości nic nie może zrównoważyć. Z kolei Profesor w Swej łaskawości poprosił nas, byśmy do Niego mówili po imieniu, jak On do nas. Byliśmy wszyscy weteranami wojennymi, wielu piastowało bardzo ważne stanowiska w życiu państwowym, ale taka propozycja była znowu dla nas nie do przyjęcia. Dzieliła nas różnica wieku (8-15 lat), poza tym Profesor był dla nas zbyt wielkim autorytetem i chyba słusznie uznawaliśmy w duchu, że używanie tak poufałej formy w obcowaniu z Nim byłoby niedopuszczalną profanacją Jego osobowości.

      Pisywał do nas z Sopotu częste listy aż do ostatnich miesięcy Swego żywota. Listy pełne polotu literackiego, dobrych rad, trzeźwych myśli zaprawionych cytatami z dzieł polskich, rzymskich i greckich klasyków.

      Troszczył się o nas jak o Swoje dzieci, a przecież i my zbliżaliśmy się szybko do osiemdziesiątki. Listy owe pisywał do p. Zaleskiej, do dr. Władysława Królickiego, do ks. Stanisława Lechowicza i do mnie - ostatnich sanockich Mohikanów, wiernych i wdzięcznych Mu bezgranicznie za Jego wielkość charakteru, za zdolność oddziaływania Swoim niepospolitym duchem tak w czasach szkolnych, jak i przez długie, następne lata. To On przecież ukształtował interpretację dzieł naszych romantyków i osobistym wpływem naszą osobowość, nasze charaktery i nasz patriotyzm. My, ciesząc się z faktu, że tam daleko nad polskim Bałtykiem żyje, myśli o nas i troszczy się o jakże dawnych już uczniów, On, ostatni pozostający przy życiu nasz niezwykły Profesor, czuliśmy się mimo podeszłego wieku jakoś młodsi, jakby pod Jego troskliwą opieką bardziej bezpieczni, staraliśmy się Go we wszystkim naśladować i nie sprzeniewierzać się zaufaniu, jakim nas stale darzył.

      Dla mnie osobiście pozostanie miłym wspomnieniem fakt, że drukując w nr. 3 z roku 1981 „Przeglądu Historyczno-Oświatowego” artykuł o dziejach Gimnazjum Sanockiego w stulecie jego istnienie, mogłem poświęcić Mu kilka ciepłych słów i umieścić Jego fotografię, czym sprawiłem Mu bodaj tyle radości, ile Jej miał w naszych wypowiedziach o Nim w Księdze Pamiątkowej wydanej w roku 1958 z okazji naszego wielkiego zjazdu w Sanoku. Nazwał wtedy objawy naszych ku Niemu uczuć „synowskimi” i miał zupełną słuszność.

      Dziś, gdy odszedł od nas na zawsze w wieku bardzo zaawansowanym, licząc dokładnie 96 lat, czujemy się tutaj opuszczeni i osieroceni. Ale tkliwą pamięć o Nim zachowamy do końca dni naszych, bo był dla nas nauczycielem, wychowawcą i przyjacielem wyjątkowym.

      „My tu wszyscy byliśmy bowiem z Niego”.

      SANOK, w lutym 1984 r.

      Źródło: Rocznik Sanocki, Sanok 1995, Wyd. Tow. Rozw. i Upiększ. Miasta Sanoka, str.: 199 - 204


do strony głównej

Ostatnia zmiana tej strony: marzec 2015 r.